Chytra baba z Radomia w Paryżu, czyli jak zaoszczędzić na Disnaylandzie.

Opublikowano

Gdy człowiek czeka na coś blisko 30 lat, to spełniając marzenie dzieciństwa czuje się jak w Raju. Dosłownie i w przenośni. Disneyland był takim moim małym – wielkim marzeniem. Teraz w sferze marzeń zostały jeszcze tylko Dubaj, Seszele i Aruba. Na wszystko przyjdzie czas 😉 Wiecie, Disneyland to taka ziemia obiecana. To magiczny świat, to odzwierciedlenie tego co wynieśliśmy z dzieciństwa. Czasy były inne. Bajki naszych czasów też nieco inne. Marzenia były inne. Droga do marzeń również. Teraz dzieci mają wszystko na wyciągniecie ręki. Nasz rocznik, większość marzenia dzieciństwa spełnia sam już w dorosłym życiu. Nasze dzieci tylko na tym korzystają 😉

No więc co warto wiedzieć o Disneylandzie i jak zaoszczędzić? Sądziłam, że się nie da ale jednak coś uskubać zawsze można. Tak, aby później móc wydać te zaoszczędzone pieniądze w jednym z wielu sklepów Disneya 😉

Zatem od początku. Przeloty.

Wizzair jednak najtańszy. Za loty (za naszą trójkę) zapłaciliśmy około 1000zł. Ten sam lot w innych liniach w maju (na ur juniora) miał nas kosztować za 3 osoby 2500zł. Szukając odpowiedniego lotu da się zaoszczędzić. Naprawdę. Na wizzair natomiast trzeba BARDZO uważać. Niby tanie loty a jednak nie takie tanie jak się wydaje. Pamiętajcie, że bagaż rejsowy trzeba u nich wykupić dodatkowo. Poza tym, pomimo tego co piszą na bilecie mają swój wewnętrzny regulamin i jeśli stawimy się na lotniku według informacji biletowej – zastaniemy zamknięte okienko. Taki psikus. Oczywiście na lotnisku nikt nic nie wie. Wy przygotowani na oddanie walizki – nie możecie tego zrobić, bo pani z okienka postanowiła się ulotnić. Pozostaje jedynie wszystkie kosmetyki wyrzuć do kosza i na lotnisku wydać dodatkowe kilkaset złotych na zakup nowych. Wizzair bardzo skrupulatnie sprawdza też rozmiary walizek i torebek podręcznych. Za każdy dodatkowy cm trzeba płacić. Nie ma taryfy ulgowej. Nie z nimi. Także tanie loty bez tej wiedzy i ze starymi nawykami „przecież przejdzie” mogą okazać się dość drogą inwestycją. Pamiętajcie zatem, aby wszystko w 200% sprawdzić wybierając te a nie inne linie.

Co z tym bezpieczeństwem?

A no najbezpieczniej nie jest. I to jest fakt niepodważalny. Paryż obecnie to nie ten sam Paryż. Turyści nieznający topografii miasta, mogą dać się nabrać na ciekawe reklamy. W najlepszym wypadku zrazi ich to do Paryża. Wiem co mówię. Gare du Nord, Gare de l’Est. Okolice Dworca Północnego i Wschodniego uważane są za jedną z najbardziej niebezpiecznych części Paryża. Chociaż nazywa się tę dzielnicę ‚indyjską’, to żyją tam również uchodźcy z Afryki i krajów arabskich. Saint-Denis nazywane bywa w mediach ‚zakazaną dzielnicą’ i NAJNIEBEZPIECZNIEJSZĄ częścią aglomeracji. Dla własnego spokoju lepiej też omijajcie te stacje metra: Stalingrad, Chapelle, Gare du Nord (linia nr 2), Gare de l’Est (linia nr 5). Ogólnie rzecz biorąc, należy unikać wszystkich hoteli znajdujących się na obrzeżach i przedmieściach Paryża. Obszary wzdłuż kanału Saint-Martin oraz La Villette (18 i 19 okręg) cieszą się potężna reklamą i bardzo niskimi cenami za nocleg. Jeśli poprzez swoją niewiedzę choć raz tam wylądujecie – stracicie szacunek do całego miasta. Niedaleko od stacji Stalingrad obóz rozbili uchodźcy z Syrii, więc jest to aktualnie region nieszczególnie polecany turystom. Nie mieliśmy tej wiedzy na czas. Widzieliśmy wszystko na własne oczy. Byliśmy świadkiem jednej mało przyjemnej sytuacji. Przyjaciółka, która pół życia spędziła w Paryżu określiła ten rejon jako „tutejszy bronx” i dała nam jedną radę…nocą lepiej szybko uciekać. Nie jest to przyjazne miejsce dla turystów. OMIJAMY! Jeśli też nie znacie miasta i jego dzielnic, nie trudno o pomyłkę. Noclegowo BARDZO SZEROKIM łukiem omijamy też Montmartre – to nie tylko okolica Sacré-Coeur – wybierając hotel „na Montmartre” można wylądować w pobliżu Dworca Północnego lub w miejscu odległym od atrakcji turystycznych. Montmartre, a dokładnie plac Pigalle. Po pierwsze, Pigalle, jak był, tak jest dzielnicą czerwonych latarni.  Dnia jednego zapuściliśmy się tam późnym wieczorem. Widoki ładne. To fakt. Okolicy brudna, straszna i mało przyjemna….

 

Transport po dzielnicy 😉

Wypożyczyliśmy auto. Zarówno do lotniska jak i do Disneylandu mielimy kawałek (blisko godz jazdy) więc metro/autobusy itp z trójką dzieci nie wchodziły w grę. Fajna sprawa, ponieważ w Paryżu paliwo tanie jak barszcz 😉 W ogólnym rozrachunku wyszło nas to taniej niż transport publiczny – autobus (ok 17 euro od osoby dorosłej i od dziecka) a następnie metro z Paryża do Disneylandu (7,5 euro od osoby, połowę za dziecko). Biorąc pod uwagę plusy, minusy oraz ilość bagaży pod pachą, stanowczo wybieram i polecam wynajem auta. Mniej stresu a koszta podobne.

Nocleg.

I tu zaczynają się komplikacje 🙂 Spaliśmy w 19 dzielnicy. Hotel w ostatniej chwili dorwałam na booking z 43% rabatem. Nie do końca a w sumie to nawet kompletnie nieświadoma niebezpieczeństwa. Sądziłam, że niska cena wynika tylko i wyłącznie z odległości do centrum. Jakże mocne było moje zaskoczenie na miejscu 🙂  4 gwiazdki. Fajny standard. Generalnie można by go nawet polecić – tylko okolica jak się okazało mało przyjazna. W sumie u nas było jeszcze ok, w miarę schludnie.  Dwudziesta dzielnica to już delikatnie mówiąc: dramat!! Taki bronx o którym wcześniej pisałam. Ludzie na chodnikach mają swoje domki, mówimy tu o bezdomnych. Brud, syf, kiła i mogiła. Trzeba patrzeć pod nogi, żeby nie nadepnąć na kolorowego – śpiącego na środku chodnika. Wrażenia nie zapomniane, ale i miłość do Paryża szybko wietrzeje. Stanowczo aby zakochać się w tym mieście należy wybrać inne dzielnice. Bliżej certum. Tam panuje już spokój, czystość i ład. Widać kolosalną różnicę miedzy dzielnicami bezpiecznymi a tymi gdzie swoje tereny zaznaczyli muzułmanie i czarnoskórzy. Przepaść ogromna. Jakby dwa zupełnie inne miasta. Wszystkie informacje, które znajdziecie na temat tych dzielnic nie są wyssane z palca. Można zobaczyć na własne oczy, ale lepiej tylko przejazdem. Co do noclegu to albo upolujecie fajne promo albo zapłacicie za nocleg jak za zboże. Ataki terrorystyczne, uchodźcy i ogólna panika nie wpływają tutaj na cenę noclegów. Moim zdaniem ceny nie są adekwatne to jakości ale cóż, takie klimat miasta. Za marzenia o Disneylandzie niestety trzeba płacić. W naszym hotelu ominęliśmy temat śniada. Nasi znajomi wynajęli sobie apartament i tam mieli kuchnię. Edytka robiła wyśmienite śniadania 😉 I opcję apartamentu polecam najbardziej. Za śniadania w hotelach płaci się złotem. Natomiast opcja Lidl + pokojowa kuchenka nie dość, że wychodzi taniej to jeszcze smaczniej 🙂 W hotelu naszym śniadanie od osoby 80zł. Przy kilku dniowym pobycie można łatwo policzyć jaką sumę można zaoszczędzić – choćby na wydatki w Disney. Wam mogę polecić TO MIEJSCE . Trafiłam na nich niestety nieco za późno, jak nasza i naszych znajomych rezerwacje były już zrobione. Cena za nocleg jest naprawdę niezła a i bezpłatny transport do Disneylandu kusi. Można dodatkowo zaoszczędzić a i oceny na bookingu wyglądają przyjemnie. Przy kolejnym wyjeździe będziemy kierować się właśnie tam 🙂 Poniżej widzicie okolicę naszego hotelu 🙂

 

Bilety do Disneylandu.

Pierwsza opcja zbiła mnie z kolan. Poważnie. 424 euro za naszą rodzinę. Możemy sobie ofc tę opcję trzasną, jeśli mamy za dużo monet w portfelu. Bo kto bogatemu zabroni 😉 Zresztą obecnie jest promo i cena za 3 dni w parku jest taka sama jak cena za 2 dni. Jeśli ktoś ma siłę na trzy dniowe zwiedzanie i pobyt w Disney, może faktycznie tę opcję wziąć pod uwagę. Natomiast ja o tym, jak udało nam się zaoszczędzić 144 euro na samych biletach. Nic prostszego jak zakup biletów pojedynczo. opcja MINI na jeden dzień. W momencie w którym kupujemy bilety na jeden dzień, możemy wybrać jedną z trzech opcji: SUPER MAGIC, MAGIC oraz MINI. Generalnie prócz ceny, bilety owe nie różnią się niczym innym jak dniami w jakich możemy je wykorzystać. Mając pełną świadomość tego, jak bardzo park jest zawalony na tygodniu nie odważyłam się nawet myśleć o wyjeździe weekendowym. Obleciał mnie strach słysząc o niebywałych kolejkach do atrakcji i z pełną premedytacją wzięłam urlop na tygodniu i spakowałam nasze walizki. Bilety MAGIC dotyczą przede wszystkim  weekendów, SUPER MAGIC specjalnych wydarzeń. Z biletów MINI korzystamy na tygodniu. Jako, że nas wyjazd i zwiedzanie przypadł nam czwartek i piątek decyzja była jasna. Kopiliśmy dwa razy bilety typu mini na dwa osobne parki. W pierwszy dzień grany był Disneyland (otwarty do 22) w drugi dzień Studio (niestety otwarte AŻ do godz. 18.00)…ale o tym jak się „nadzialiśmy” w kolejnym wpisie.

Jedzenie oraz pobyt w parku.

Prowiant moli drodzy zabieramy z pokoju. Zabieramy plecaki i większe torebki z sobą i jesteśmy „w domu”. I mówi to fanka jedzenia na mieście, która nigdy nie nosi ze sobą zapasów, ponieważ lubi mieć wszystko świeżo podane pod nosek. Kanapeczki (ser i wędlina) , soczki ze słomką, bidony lub butelki z tym fajnym ustnikiem, jogurty wyciskane i mandarynki. Te opcje się sprawdzają. Zapomnijcie o bananach i miękkich owocach. Może być klops 😉 Nie kupujemy na miejscu. Płaci się tam złotem a jakościowo rewelacji nie ma. Burgery, które widziałam bardziej odstraszały niż zachęcały. Cena mocno wygórowana. Lepiej zjeść bułkę i kupić na miejscu kawę a zaoszczędzone pieniądze wydać na pamiątki. 300zł na samym jedzeniu hmmm…wolałam kupić sobie uszy i kurtkę dla juniora. Te pieniądze i tak zostawiłam w Disneylandzie tylko w generalnym rozrachunku zadowolenie z posiadanych rzeczy jest znacznie większe 😉 Na pobyt spokojnie wystarczą 2 dni. I tak pod koniec zwiedzania będziecie tak mocno padnięci, że na stojąco będziecie usypiać pod koniec dnia. Trzeci czy nawet czwarty dzień to w moim odczuciu to już za dużo. Lepiej wstać z rana i cały dzień spędzić w parkach, niż dokupować dodatkowe bilety na kolejny dzień. W 10 godzin jesteśmy w stanie zwiedzić wszystkie atrakcje wliczając w to niebotyczne kolejki. Gdyby nie one na zwiedzanie wystarczyłyby nam 3 godziny i to z zapasam 😉 O dzieci martwić się nie musicie. Spokojnie dadzą radę do 22.00 a wracając do hotelu nadal będą w ferworze i będzie im ciągle mało. Mówi to mama pięciolatka, która nie korzystała w żadnym dniu z możliwości wynajęcia wózka. Oczywiście, takowa też jest możliwa – dla tych mniej wytrwałych 😉

 

Resztę czyli co warto zwiedzać, co omijać, jak radzić sobie z kolejkami i nieco zaginać czasoprzestrzeń czasową – ogarnę w kolejnym wpisie. Nie chce Was tutaj zanudzić. To i tak jeden z najdłuższych wpisów w historii bloga 🙂

 

Podsumowanie kosztów:

Bilety lotnicze: 1000 zł

Wynajem auta: 1500zł

Hotel: 2500zł.

Bilety do Disneylandu: 280 euro

Jedzenie dodatkowo: 100 euro

Pamiątki: 100 euro

Podsumowanie całkowite darujmy sobie, bo nie chce zejść na zawał serca. Całościowy koszt jest mi zbędny. Taka wiedza przyprawi mnie tylko o silną migrenę. Jakoś w częściach łatwiej to mój organizm przyjmuje. Wystarczy jak widzę czarną dziurę na swoim koncie bankowym. Ta świadomość i tak zabija moje fantazje o kolejnym wylocie na wakacje 😉

  • Udostępnij

5Komantarzy

  1. lavinka mówi:

    Moi spali w hotelu obok Disneylandu z daleka od Paryża i to był chyba najlepszy pomysł. Pojechali busem od razu z lotniska, najtańsza opcja. Od dawna Paryż już nie ten co kiedyś niestety. Młoda była dwa razy w D. i po ostatniej akcji ze zgubieniem bagażu na lotnisku i przeprawach z Francuzami rodzina dała sobie spokój. Prezent na urodziny był i wystarczy.

    1. Anna Sławeta mówi:

      My też mieliśmy przeprawę na lotnisku więc na razie za loty wizzaem podziękuję 😉 A do Disneylandu jeszcze bym się wybrała ;)))

  2. kingusiaaa96 mówi:

    Bardzo fajny wpis. Wybieram sie w sierpniu do Paryża z przyjaciółka i szczerze troche sie zaczynam martwić bo wszyscy nas straszą ale to moje wielki marzenie i nie chciałam rezygnować. Do paru rozrywki sie nie wybieram (mimo ze myślałyśmy o tym to właśnie koszta nas odstraszyły, wolimy pozwiedzać). Z chęcią przeczytam kolejny wpis o pobycie tam.

    1. Anna Sławeta mówi:

      Nie ma co rezygnować. Paryż jest niebezpieczny, trzeba na siebie uważać ale lecąc tam z głową i wybierając odpowednią lokalizację można spędzić naprawdę miło i przyjemnie czas 😉

  3. Bartosz Łącki mówi:

    Bardzo fajny i rzeczowy wpis, na pewno przyda się wielu rodzinom, które planują wyjazd do Disneylandu, super! 🙂

    https://suitsquare.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.