przedszkole? skupisko bakterii, chorób a zarazem oaza spokoju i radości

Opublikowano

Przedszkole, oaza spokoju i radości nie tylko dla maluchów ale i dla młodych mam.

Chyba każda z nas wie o najprostszej na świecie zasadzie! Jeśli trafimy na odpowiednie miejsce do którego nasze dziecko biega z radością, codzienna rutyna staje się nagle czystą przyjemnością 😉 My, w naszym krótkim życiu rodzinnym, przerobiliśmy już trzy placówki. Z ostatniej jestem niesamowicie zadowolona! Zmiana okazała się lekiem na całe zło. Opiekunki radzą sobie z dziećmi rozmową …..nie karą! Tłumaczą …..nie stawiają do konta. Junior tutaj pięknie ruszył nam z mową. Nie został z młodszymi dziećmi w grupie, które ciągnęłyby go w dół. Skończyło się odbieranie juniora ze stałą informacją…..mamo dzisiaj też BYŁA kara!

Młody blisko po roku ciągłych kar miał taką „traumę”, że pierwsze 4 mc w nowej placówce dzień w dzień podkreślał mi przy odbieraniu, że DZISIAJ NIE BYŁO KARY. A kary dostawał z reguły za bieganie!  Już nawet nie za rozrabianie permanentne ale za to, że nie był w stanie jako 3 latek usiedzieć w jednym miejscu na pupie. Ufff zmiana okazała się zbawienna w temacie 😉

A skoro jesteśmy już przy temacie przedszkoli to wiecie doskonale, że to nie tylko dobro i ułatwienie życia ale też skupisko bakterii! Jak każde miejsce grupowe. Każde jedno! Dzieci wiecznie z glutem, z kipą po pachy. Czasem też i z ospą. Znamy ten ból z autopsji! Trochę się namęczyliśmy bo nie dość , że sezon chorobowy był w pełni, w domu kwarantanna to jak to po ospie bywa odporność na pół roku siadła totalnie. A dzieci jak to dzieci…wstydu większego nie mają. W sumie to żadnego bo dzieci nie wiedzą przecież co to w ogóle jest. I chwała im za to! W przedszkolu sterylność, wiadomo. Ale nikt dziecka w 100% nie upilnuje. Czy innemu dziecku nie wyjada zupy z talerza, czy nie przywłaszczył sobie jego łyżki na chwilę, czy w  perfect skorzystało z toalety. A ciężko od kilkulatka wymagać sterylności na miarę dorosłego. Tu rączka niedomyta tam klocek do zabawy, a tutaj lampką gmera się w buzi. Każda z nas wie jakie są realia 🙂

Kuleczki? Place zabaw? Bawialnie? Skupiska bakterii i zarówno tego co w dzieciństwie najlepsze jak i najgorsze. Główny temat naszych wspomnień i główne miejsce zarażania się w dzieciństwie chorobami. Ale czy to powód do tego aby dziecko zamknąć w złotej klatce? Osobiście uważam, że nic z tych rzeczy! Wręcz przeciwnie! Dzieciństwo to dzieciństwo i nawet te wylizane kuleczki i zabawki w bawialni mają swój własny urok. Młode matki popadają ostatnio mocno w paranoję. Ja w czasach dzieciństwa piłam mleko prosto od krowy i jadłam bułki u sąsiadki które sama w prywatnym piecu piekła. A krowa jak krowa, nie do końca wie co to ludzka sterylność.

Ludzie to tylko ludzie a dzieci to AŻ dzieci! Dajmy im być dziećmi. Nich te kulki ugryzą, niech w tych kulkach i zabawkach trochę się wytarzają. Niech zobaczą na wsi jak to jest ogarnąć krowę, bo zjawisko to pomału umiera. Niech dzieci wiedzą, że poza przewrażliwieniem matek i ich do bólu czystym światem istnieje też inny, lepszy świat. Świat brudu, ciapy, kurzu. Świat garaży, mechaniki i świat kuchni z którego wychodzi się upapranym po same uszy. I ten świat jest tym lepszym światem. Świat kulek i bawialni. Świat w którym można bawić się mniej sterylnie pomimo czyhającego zagrożenia! Kojarzycie świerzb? W sumie kto go nie zna….a świerzbowcem zarażamy się z reguły od innych osób od innych dzieci – łatwo zarazić się w miejscach gdzie są duże skupiska ludzi, np. właśnie przedszkola, wtedy zaczyna się choroba od rąk i to one (a dokładnie okolice nadgarstka) zaczynają nas swędzieć. Drapiąc się, a potem dotykając innych miejsc na ciele – przenosimy świerzbowce. U dzieci młodszych przeważają z reguły wykwity pęcherzykowe i grudkowo-rumieniowe.  Zmiany lokalizują się w okolicach łokci, pach, pośladków, przestrzeni między palcami bądź mogą dotyczyć całego ciała. I koło się zamyka. Pewnych rzeczy uniknąć w życiu się nie da! A obsesyjne obawy zabijają w nas spokój i pogodę ducha 😉 Basen, bawialnia, plac zabaw a nawet wakacje na wymarzonej, egzotycznej wyspie …..wszystko niesie za sobą  obawy, konsekwencje ale i przyjemności!

 

Pamiętajcie, że te dzieci od czegoś nas w końcu mają! To właśnie nas mają od pomocy w nagłych przypadkach. My poza tranem oraz witaminami hartujemy się. Młody z sezonu na sezon choruje coraz mniej. Uff . Ulga bo pierwszy rok w przedszkolu to była psychiczna udręka! W domowej apteczce posiadamy też jeden tajemniczy specyfik…Novoscabin! Płyn zapobiegający kolonizacji skóry przez świerzbowca, który w nagłych wypadkach stosujemy na skórę! Każda mama powinna mieć go schowanego głęboko i na stałe w domowej apteczce! Po co dzieciom zabierać dzieciństwo kosztem własnych urojonych fobii 🙂

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Udostępnij

5Komantarzy

  1. tuff mówi:

    Trafilismy jakis czas temu z nie dającą żyć swędzącą wysypką do dermatologa, lekarz podejrzewał alergie i przepisał leki przeciwalergiczne + maść. Zamiast lepiej było coraz gorzej. Przy okazji wizyty w aptece, wdałam się w rozmowę z farmaceutką na temat tej wysypki, a że byłam z synem to pokazaliśmy jej to i ona od razu wypaliła, że to świerzb, a że nie było na co czekać (w sensie na kolejną wizytę u lekarzai receptę) poleciła nam właśnie novoscabin. No a potem było już tylko lepiej 😉

    1. mery mówi:

      ile trwa leczenie tym preparatem?

      1. tuff mówi:

        z miesiąc czasu. ale potem przez 1,5 tygodnia utrzymywało się swędzenie, nie tak dokuczliwe jak wcześniej, ale lekarz uprzedzał że może tak być. i tu przydały sie leki przeciwalergiczne właśnie 🙂

  2. Aneta P. mówi:

    Pracuję w przedszkolu i widze ,że nie które matki przesadzają ,wyolbrzymiają ale są i taki ,które dzieci by z gorączką przyprowadzały a tak nie może być.Dajmy dzieciom cieszyć się ich niewinnym dzieciństwem a choroby w przedszkolu były są i bedą sama często się od dzieci zarażam …… ale kocham swoją pracę 😉

  3. olat mówi:

    Ciekawy post. Polecam Ci książkę „Zatrzymać dzień”- tam znajdziesz wiele wskazówek odnośnie zdrowego jedzenia dla całej rodziny po którym czujemy się dużo lepiej i zwiększamy szansę, aby uchronić się przed niechcianymi chorobami.
    Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.