ZŁOBEk vs BABCIA vs OPIEKUNKA

Opublikowano

 

Dziewczyny ja sobie zdaję sprawę, że dzisiejszy temat jest mocno sporny. Podobnie zresztą jak Cesarka VS Natura.

Bardzo długo nosiłam się z tym wpisem.

Chciałam napisać w 100% obiektywną ocenę. 

Myślę, że to odpowiedni moment 🙂


Nie planuję nikogo urazić…a przede wszystkim obu babć Karola, które nas podczytują 😉

Dla mnie jednak ZAWSZE w pojedynku babcia vs żłobek vs opiekunka – wygrywać będzie ŻŁOBEK!

 

Zapytacie dlaczego…? Przyczyn znajdzie się sporo, zresztą dość złożonych.

 

Zaczynając od początku…

Babcia! Instytucja najlepsza na świecie! Zawsze pod ręką. No dobra….w większości nagłych wypadków 😉

Nie zapominajmy jednak, że babcia ma też własne życie i własne obowiązki. Uważam, że swoje już zrobiła – dzieci odchowała. Teraz nadszedł czas na rozpieszczanie! Na nic innego, na pewno nie na wychowywanie wnuków. Stanowczo NIE!

Od wychowywania są tylko i wyłącznie rodzice. W późniejszych latach z pomocą szkoły. 

Dziadkowie są ostoją, dobra radą, ucieczką dziecka od dnia codziennego.

To u dziadków może robić „co chce” bo mama nie widzi, a dziadziuś będzie krył i nie naskarży mamie.

To u dziadków dostanie worek słodyczy i TV bez ograniczeń. Najlepszy obiad dwudaniowy i masę opowieści z dawnych lat.

Nigdy natomiast nie zaakceptuję podważania zdania rodziców przez dziadków.

Jeśli mama czy tata coś mówią – TAK MA BYĆ! Koniec i kropka. 

Nie istnieje w moim słowniku coś takiego jak „bo babcia, wie lepiej”. 

Może i wie, ale niech to wyjaśni mamie na osobności.

Autorytetu rodziców nie można podważać w żadnej sytuacji! To rodzice spędzają z dzieckiem 90% czasu i to z ich zdaniem ma się ono przede wszystkim liczyć – w fazie jak najdłuższej of course 😉

Nie raz mam o to spięcia z moją mamą, a czasem i z teściową.

Bo babcie z natury są przewrażliwione i słuchać rad też nie chcą 🙂

 

Jeśli chcemy oddelegować naszego szkraba do dziadków, takie spięcia są nieuniknione.

Różnica w pokoleniach i w podejściu do wychowywania.

Poza tym obecność dorosłych nigdy nie zastąpi dziecku rozwoju przy innych dzieciach oraz w odmiennym środowisku.

 

 

Z PEŁNYM SZACUNKIEM DO NASZYCH DZIADKÓW I MIŁOŚCIĄ skierowana w ich stronę….

Ja zwyczajnie tak uważam. Z opinią w temacie też nigdy się nie kryłam.

Nie jestem chyba „prostą w konstrukcji” synową czy córką 😉

 

 

 

Opiekunka! 

Podchodzę do tematu bardzo nie ufnie. Musiałabym chyba zamontować w mieszkaniu kamery. Poważnie.

Wychowanie przez rodziców i ten rok nauczyły mnie braku ufności do ludzi.

Dawniej miałam go za dużo. Obecnie jest na granicy minimum.

Nawet najbardziej sprawdzona osoba, nie da mi całkowitej pewności co się dzieje z moim synem i z mieszkaniem pod naszą nieobecność. 

Czy wszystko ok, czy nic mi nie zginęło. Typowe zachowanie jedynaczki – nie lubię jak mi się rzeczy przestawia 🙂

Znajomej czy przyjaciółki nigdy w życiu bym nie zatrudniła. Tam gdzie wchodzi w grę „kasa”, znajomi tracą na wartości. Zmienia się nasze podejście. 

Pieniądze + rodzina + znajomi = nigdy nie idą w parze!

 

Z drugiej jednak strony fajnie byłoby wrócić do domu…wysprzątanego, z gotowym obiadem i dzieckiem witającym nas w drzwiach z uśmiechem. Fajnie byłoby też wyjść z domu bez ciśnienia…..ogarnąć siebie, dziecko i jeszcze szybkie śniadanie + dojazd ok 30 min.

Przyjemności te nie niwelują jednak minusów..

Poza tym istotne dla dziecka jest otoczenie innych dzieciaków…patrz pkt wyżej

Podobnie jak zmiana otoczenia, placu zabaw, dodatkowych zajęć.

 

Reasumując, nie jestem przekonana.

 

 

ŻŁOBEK!! Moim wybawieniem 🙂

Poważnie Wam mówię! Na lepsze rozwiązanie nie mogłam TRAFIĆ.

Wiedzieliśmy z tatą Karola, że dzień ten jest nieuniknionym 

Miał do nas zapukać w okolicy maja – jak Karol skończy rok.

Decyzja zapadła jednak w sierpniu. Sporo dyskusji, troszkę nerwów z mojej strony – Rafał nie jest łatwym przeciwnikiem, jeśli moje argumenty nie są dla Niego wystarczające. 

Muszą być sensowne i celne. Nie ma zmiłuj.

 

Ja od samego początku wiedziałam, co jest dla mnie ważne i jakie warunki muszą być spełnione.

W tym wszystkim, naszym szczęściem jest zaufane miejsce i zaufana właścicielka – znajoma Rafała.

Kilka rozmów z Iwonką, kilka rozmów z Rafałem – ok 2 tyg z doskoku na kilka godzin żłobkowania. Jeszcze wspólnego. Karol poznawał nowy teren…zerkał ciągle zza drzwi czy mama aby na pewno jest. Czy nogi nie dała, a jego nie zostawiła na pastwę obcych kobiet. Ale mama była i czuwała 🙂

Teren poznany, migiem zaakceptowany. Decyzyjna podjęta.

Karol jak na duszę towarzystwa przystało, temat przyjął z niewymuszoną radością!

 

Czytając opinie innych mama nie raz byłam w szoku. Płacz – obu stron! Krzyki! Dzikie awantury!!? Ale, że o co chodzi??

My nie odczuliśmy jakoś szczególnie rozłąki. Ja wiedziałam, ze te 4 godz początkowo krzywdy mu nie zrobią, a mogą tylko pomoc w usamodzielnieniu się.

Stresik delikatny był…ale tylko delikatny.

 

Okazało się, że junior mojej nieobecności nawet nie odczuł. 

Nowe zabawki, mnóstwo dzieci – syn mój w raju! Bez dwóch zdań! 

Płaczu zero. Do tej pory zostaje bez zająknięcia. 

 

Jak wspominałam, jest wybitnie towarzyski, uwielbia otoczenie dzieci. Nie bije, nie krzyczy, nie popycha…jest bardzo delikatny – ale stanowczo stawia na swoim. 

Na szczęście nie mamy problemów z przemocą w jego wypadku.

Źle czy dobrze? Czasem się wkurzam, bo jak go ktoś leje powinien oddać. Nie dać sie. 

A on by muchy nie skrzywdził…mnie i tate lubi tylko do krwi ugryźć . Dla zabawy of course, taką rozrywkę sobie drań mały znalazł. Żeby jeszcze obcych gryzł 🙂

 

Czy mój zachwyt po 5 miesięcznej praktyce nadal jest taki sam?

 

Tak, chyba nawet nieco większy. 

Młody jada jak za dwie sztuki, dodatkowo podbiera dzieciom i opiekunką jedzenie.

Na syna niejadka nie mogę narzekać 🙂 

Panie juz kuchnie barykadują w czasie posiłków, bo Karol innym z talerza podwędza posiłki 😉

A, że gotowane na miejscu…pełnowartościowe i zdrowe. Dla nas tylko na plus.

Czas ma zapełniony całkowicie. Ostatnio nawet nie chce wychodzić jak mama po niego przyjdzie.

To grono starszaków z krytymi samochodami, to pan grający na keybordzie. Zawsze coś się dzieje, a młody czuje sie jak ryba w wodzie.

Ostatnio głowę mu zaprząta nowa narzeczona 🙂

Dziubaski i przytulanki na dowiedzenia muszą być! Nie wierzyłam, do póki sama nie zobaczyłam.

 

Ulubiona pani opiekunka też jest. Karol zrobił się nawet w ostatnim czasie pieszczochem 😉

Otoczenie pozytywnie na niego wpływa.

 

Czy gdyby nie Iwona, Karol byłby dzieckiem żłobkowym?

Szerze…nie wiem. Byłoby mi dużo ciężej podjęć decyzję.

Wiem, ze w BajaPatataja nic mu nie grozi. Wiem.

Czy u kogoś obcego byłabym taka spokojna – nie wiem.

Szukałabym chyba idealnego lokum do upadłego.

W momencie jak nasze dziecko jeszcze nie mówi, nie może powiedzieć co sie działo pod naszą nieobecność – ZAUFANIE to podstawa.

 

Dla mnie jedną z najlepszych rekomendacji, były opinie innych mam.

Dzieciaki oddają parami do tego miejsca. Oddały jedno, żłobek się sprawdził oddały i kolejne.

Wiedziały juz na co się piszą.

 

 

Reasumując

Plusy:

– zmiana otoczenia i lepszy rozwój naszego malucha

– liczne zabawy i zajęcia dodatkowe

– chwila rozłąki, sprzyjająca życiu rodzinnemu

– dziecko szybciej uczy się współżycia w grupie, dzielenia się i czkania na swoją kolej – zwłaszcza w przypadku jedynaków!

– uczy się samodzielności, podpatruje jak korzystać z nocnika, posługiwania się sztućcami i informowania o swoich potrzebach

– „żłobkowe dzieci” poznaje się od razu, znacznie szybciej nawiązują kontakty

 

Minusy:

– cena, często gęsto nie jest najniższa. Dziecka małego w życiu nie oddałabym do żłobka państwowego chyba gorzej niż w wojsku i grupy ok 30 osobowe.

Przedszkolaka, który jest już wygadany prawdopodobnie poślemy już do placówki państwowej 😉

– lokalizacja, nasza niestety nie jest „po drodze”

– dziecko może czuć się „opuszczone i niechciane” pokazując to atakami furii (byłam świadkiem, szok!!)

– w grupie dzieci dużo łatwiej przenoszą się infekcje i choroby

– dziecko w skrajnych przypadkach od rówieśników może przejmować złe wzorce

 

W naszym przypadku głównym i jedynym minusem są częste choroby. Karol „uczy się odporności”.

Wbrew pozorom nie nasz początek z infekcjami nie miał miejsca właśnie w żłobku, a w domu.

Jelitówką ja zaraziłam juniora a grypą (?) tata. Do tego doszła obniżona odporność, spowodowana wychodzącymi w ciągu 1 miesiąca trójkami i czwórkami – na raz(!!!!)

Nasza lekarka była w delikatnym szoku, że junior przyszedł po antybiotyk dopiero w połowie listopada 🙂

Za to obecnie trzyma nas bez litości. Mam nadzieję, że do konca tygodnia już młodemu przejdą wszystkie bóle.

 

Podobno choroby choć nie przyjemne, ćwiczą układ odpornościowy, który walcząc z mikrobami, wytwarza przeciwciała. Zdaniem doświadczonych pediatrów, 8 infekcji w pierwszym roku pobytu dziecka w żłobku, kiedy maluch styka się w z wieloma zarazkami po raz pierwszy, to norma. 

Z czasem będzie już rzadziej chorować i znacznie lepiej znosić infekcję.

Są też choroby (jak różyczka, odra, ospa), które organizm lepiej toleruje w młodości – wiem po sobie.

Ospa i odra w wieku 21 lat nie są łatwe do przejścia.

 

 

„Zdaniem psychologów rozwojowych, postęp motoryczny i poznawczy zachodzący na tym etapie przyczynia się do wzmożonej socjalizacji, nauki umiejętności społecznych – dzieci mogą się zatem uczyć od siebie pewnych zachowań”

żródło: dzieci.pl

 

 

 

Pamiętajcie kochani! Wybierając którąkolwiek z opcji należy dziecko wcześniej z tym faktem oswoić!

Dziecko musimy przygotować do owego miejsca, musimy też przygotować siebie.

Wiele nie przewidzianych sytuacji nas czeka. Rozdrażnienie, nerwy, nadpobudliwość.

Wszystko to kształtuje charakter naszych pociech, a z naszą pomocą każdy problem jest do rozwiązania!

Dziecko jest naszym skarbem o który musimy dbać najmocniej na świecie! Jest też odrębną jednostką społeczną , którą musimy dobrze przygotować do życia w obecnych TRUDNYCH czasach!

 

 

 

Jakie jest Wasze zdanie w temacie?

ŻŁOBEK? BABCIA? A może OPIEKUNKA?

 

Prywatna instytucja czy państwowa?

 

Chętnie poczytam opinie! Na temat państwowych jak na razie słyszałam tylko negatywne wrażenia, niestety…

 

Zdjęcia wykonane jeszcze „starymi” ustawieniami w miejscu BAJAPATATAJA w Kielcach

 

  • Udostępnij

42Komantarzy

  1. ciągle Gada mówi:

    zdanie mam podobne do twojego!uważam że dla dziecka najlepszym rozwiązaniem jest przebywanie z innymi dzieciakami 🙂 babcie są ok ale tak sporadycznie bo ok jesli jeszcze jakaś mloda babcia ktora ma chęci itd ale i tak to nie zastąpi rówieśników…czasem mi żal dzieci któe non stop ze starszymi osobami przebywaja ale wiem ze czasem niemamy wyjscia i oddajemy dzieci pod opieke dziadkow!<br />

    1. Anna Sławeta mówi:

      Kochana wkurzasz się? Ja to jestem bliska atakom szału! :)<br />Nigdy nie zaakceptuję podważania zdania rodziców PRZY DZIECIACH!<br />Nie ma na to najmniejszych szans a kilka takich przypadków już miała, teraz przezornie omijam z daleka sytuacje , które mogłyby do tego doprowadzić

    2. Izabela H mówi:

      podpisuję się dziewczyny 😉 i ja nie lubię gdy ktoś neguje moje wychowanie,gdy mówi,że powinnam tak czy inaczej .. no jesteśmy osobami dorosłymi i uważam,iż wychowaniem dzieci zajmują się rodzice nie dziadkowie .. dlatego najlepszym rozwiązaniem u nas jest przedszkole 😉

  2. ZapachWanilii mówi:

    No masz racje. Mieszkam zagranica i dziadki sa daleko wiec troche sie teskni za ich pomoca wiadomo. Opiekunce tez byloby mi ciezko zaufac. Nasz synek od czwartego roku zycia czyli od ponad roku chodzi do szkoly i musze powiedziec ze jestem zadowolona. Mowi juz dobrze po holendersku poznal mnostwo dzieci zintegrowal sie. Juz tak czesto nie choruje. Uodpornil sie przez pierwsze miesiace a poza tym

    1. Anna Sławeta mówi:

      Dziekuje serdecznie, i bardzo mi miło!<br />My też naszych dziadkow bardzo kochamy…jedna to całe rozpieszcanie musi mieć granice!<br />Widzę po juniorze , że uwielbia czas spędzony w żłobku – często i gęsto nie chce wychodzić jeśli przyjadę po niego w nieodpowiednim &quot;zabawowym&quot; momencie i muszę czekać, aż wszystko zostanie dokończone :)<br /><br />Pozdrawiam

  3. Anonymous mówi:

    witam, ja osobiscie zostalam z dzieckiem do momentu kiedy skonczyl mi sie wychowawczy a wiec kiedy mialo 2.5roku, poniewaz gdybym miala wydac kilkaset zl za zlobek plus leki co miesiac bo dzieci czesto lapia infekcje to raczej nieoplacaloby mi sie posylac dziecka do takiej instytuacji. mocno zastanawialam sie tez nad poslaniem do przedszkola w tym wieku-ciagly stress, placz, i te choroby…

    1. Anna Sławeta mówi:

      Każde dziecko reaguje inaczej..życzę aby Twój szkrab zaaklimatyzował sie tak szybko i &quot;bezboleśnie&quot; jak Karol! :0<br />My nie mieliśmy najmniejszych problemów z adaptacją.<br /><br />A choroby…po wielu rozmowach z doświadczonymi lekarzami i opiekunkami Karola, które wiele lat już w zawodzie pracują jestem świadoma, że choroby obecnie będą sie pojawiać.<br /><br />Pozdrawiam

  4. Sylwia mówi:

    Moja córeczka również chodzi do prywatnego żłobka a zdecydowaliśmy się na żłobek dokładnie z tych samych powodów co Wy. Jedyny minus to częste infekcje, ale dziecko powinno się rozwijać wśród rówieśników.<br /><br />www.stylishsideoflife.blogspot.com

  5. sara tworkowska mówi:

    Mimo ze Ania na razie nigdzie sie nie wybiera ;)<br />Uwazam ze jak juz to pojdzie do zlobka!<br />Od wychowywania są R O D Z I C E! Czeesto, gęsto mam o to klotnie z tesciowa i tatą ale mam to gdzies.<br />To jest moja córka i wychowywać będę ja no i mój mąż oczywiscie!<br />Tak samo jak Ty chyba bym zamontowala kamery jeśli Ania mialaby zostać z opiekunka..<br />

  6. mama Snikersika mówi:

    ciekawy temat poruszyłaś Aniu, naprawdę. U mnie zdecydowanie babcia, ale też dlatego, że obie są bardzo aktywne i jak na swój wiek bardzo energiczne. Poza tym Snikersik ma otoczenie dzieci &quot;znajomych&quot; więc nie narzeka. A do żłobków po prostu nie mam zaufania. Także gratuluję Ci, że trafiłaś na pewnych i zaufanych ludzi.

    1. Anna Sławeta mówi:

      U nas znajomych z dziećmi niestety jak na lekarstwo…na szczęście place zabaw istnieją ;)<br />Jedna towarzystwo babci jako osoby dorosłej o spacer na plac zabaw jednak nie zastąpią 6 godzinne obecności innych dzieciaków.<br />Ale fajnie, że u Was sie ten system sprawdza ;)<br /><br />Całuje ;*

  7. Magda mówi:

    Tylko mała uwaga.<br />Nie mam nic do żłóbków ale nie każde dziecko jest stworzone do tego aby do żłobka chodzić ale pamiętajmy też, że to że dostaliśmy żłobek &quot;z przydziału&quot; nie musimy się godzić na wszystko (bo tak musi być)<br />rozwijając temat: syn koleżanki po dwóch tygodniach w żłobku zaczął się moczyć w nocy (był odpieluchowany), przy każdym wyjściu z domu było płacz i spazmy,

    1. Anna Sławeta mówi:

      Madziu wlaśnie o tym pisałam w ostatnich zdaniach tekstu…każde dziecko jest indywidualistą i każde podchodzi inaczej do zmiany otoczenia.<br />Naszym szczęściem jest fakt, że Karol migiem się zaakceptował i polubił zmiany.<br /><br />Co do reszty wypowiedzi..popadasz nieco w skrajności.<br />Złe nastawienie pani żłobkowej to jest jej sprawa. Matka nie powinna tego tolerować i od razu zmienić

  8. Anonymous mówi:

    nie jestem przekonana do żłobka co do babci mam takie samo zdanie jak Ty. Ja mialam takie szczęście że mam sprawdzona opiekunkę pracowała u sąsiadki no i same plusy u gotuje dziecku i nam obiad posprząta zrobi pranie wyprasuje jestem zadowolona

    1. Anonymous mówi:

      To masz opiekunkę czy pomoc domową? bo opiekunka nie powinna sprzątać prasować itp! tylko zajmować się dzieckiem….

  9. Mama Kubusia mówi:

    ja nie potrafiłabym zaufać ,ani żłobkowi (nawet prywatnemu) ,ani tym bardziej opiekunce …

    1. Anna Sławeta mówi:

      Sporo jeszcze przed Tobą w takim razie ;)<br />Przyjdzie czas, ze którąś z 3 opcji będziesz musiała wybrać…a sprawdzona osoba czy miejsce to jednak nie jest zło dla dziecka ;))<br />Trzymam kciuki za zmianę opinii 🙂

  10. Ola Wiecha mówi:

    Za babciami nie jestem, bo one nie są od wychowywania, tylko od kochania i rozpieszczania. Wiec ta opcja odpada, choć jest bardzo wygodna, bo przy babci zawsze dobrze 😉 Żłobek jakoś też do mnie nie przemawia, bo dziecko jeszcze nie mówi i nie powie co mu sie nie podoba, lub czego się boi. Za opiekunką jestem ,choć pewnie jest najdroższa. Moja Emilka miała zaufaną 4 lata, przy Natalka, najlepsza

    1. Anna Sławeta mówi:

      Dokładnie Olu, o tym napisałam w ostatnich zdaniach tekstu!!<br />Każde dziecko jest indywidualistą i każde ma inne potrzeby. Kazde reaguje inaczej na zmianę otoczenia.<br /><br />Pozdrawiam 🙂

  11. miniman life mówi:

    nie wyobrażam sobie by Piotrusia wychowywały babcie- tzn, jedna babcia bo moja mama akurat nadal jest aktywna zawodowo. Czasami byłam zmuszona by na jeden dzień go zostawić z babcią i wiem, że to najgorszy błąd- synuś po jednym dniu był tak rozpieszczony, pozwalała mu dosłownie na wszystko. Więc babcia plus wychowanie mówię kategoryczne nie. Chodź nie powiem są takie babcie, które nie

    1. Anna Sławeta mówi:

      W sumie nie wiem czym to jest spowodowane, ale też mam niechęć do opiekunek. Jakiś taki dziwny brak zaufania.<br /><br />Buziaki dla Was 😉

  12. Mamookiem Ania Suszek mówi:

    u nas były dwie z trzech opcji ktore opisałaś. Babcia i aktualnie opiekunka 🙂 Babcia była super! bo i w mieszkaniu ogarnęła i wyprasowała… ale wykańczał Babcię Lol ruszający się szybciej od babci 😉 hehe.<br />Teraz jest u nas Niania do której powoli się przyzwyczajamy. i Ja i Lol 🙂 jest spoko. nie narzekam 🙂 ale zastanawiam się czy nie powinnam była bardziej naciskać na żłobek. Olałam

    1. Anna Sławeta mówi:

      Aniu, dla mnie otoczenie innych dzieci zawsze będzie najlepsze i niezastąpione.<br />Dziecko podpatrując zachowania rówieśników bardzo szybko się uczy…jako, ze rodzeństwa nie ma i nie planujemy w przyszłości to jest dla niego super opcja na rozwój!<br /><br />Ściskam 🙂

  13. Natalia Giesa mówi:

    Radość dzieci najważniejsza:) piękne zdjęcia:)

  14. Anonymous mówi:

    U nas niestety żłobek się nie sprawdził:-( Non stop infekcje- mama zamiast w pracy i tak siedziała w domu z dzieciaczkiem. Tu wybawieniem okazała się opiekunka- do 3 roku. Teraz dziecko chodzi do przedszkola- oczywiście zbiera wirusy i bakterie ale już nie tak często. Jeśli chodzi o babcie- również nie jestem zwolenniczką. Babcie mają swoje życie, poza tym inne metody wychowania, a głupio jest

  15. Rasz mówi:

    ja mam nianie ale to stara znajoma sprawdzona wiec tak zupelnie obca nie jest i moja córka i mój borys ja uwielbiaja 🙂

  16. Mama Robaczka – wrobaczkowie mówi:

    Zgadzam się z Twoim zdaniem w 100%! Fifi od września chodzi do żłobka i jak dla mnie było to najlepsze rozwiązanie ever i żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej! Odkąd wróciłam do pracy po macierzyńskim Fifi był pod opieką Babć na zmianę kilka dni u jednej kilka u drugiej – wieczne problemy, aż nie chce mi się tego wspominać. Teraz? Święty spokój, Maluch nabrał apetytu (bo należał wcześniej

    1. Anna Sławeta mówi:

      Dokładnie tak! Każde dziecko znosi rozłąkę inaczej. <br />Naszego żłobka też bym nie zamieniła na żaden inny na tę chwilę 😉

  17. Dominika Frankowska mówi:

    Święta racja.. popieram w 100% . Osobiście nie doczekam się aż mojego szkraba dam do żłobka , niech się trochę nauczy życia z dziećmi bo póki co daje mi w domu po kościach!:D świetny pomysł na post fajnie się czytało. Pozdrawiamy Was cieplutko!!:)<br />www.kacikkuby.blogspot.com

    1. Anna Sławeta mówi:

      Dziękuję ;)<br />Moim zdaniem szkoła życia dla dziecka jest fajna…nie ma wszystkiego na JUŻ, musi uczyć się że należy poczekać w kolejce na pewne rzeczy, że należy się dzielić i wymuszanie do niczego nie prowadzi. Przy opcji jedynak + babcia = nie ma to racji butu.<br /><br />Całuje ;*

  18. maniamamowania mówi:

    Super, że udało się Wam znaleźć dobre dla siebie rozwiązanie. Ja postanowiłam zostać w domu, bo nie zdecydowałam się na żłobek. Jeśli chodzi o nianię mam takie samo zdanie jak Ty. Bała bym się zostawić synka z obcą osobą i do sam na sam. Nigdy nie wiadomo, co taka niania robi jak się zamkną drzwi za rodzicami. Jeśli chodzi o pomoc babci, to niestety mieszkam w innym mieście niż babcie i nie jest

  19. Weronika em mówi:

    ale masz ślicznego synka ! !<br />widać od małego mały model :)) <br /><br />vejra.blogspot.com<br /><br /><br />

  20. Asia Ruszczyk mówi:

    Aniu uważam dokładnie tak jak Ty!!Misio jest w żłobku od kiedy skończył rok ( prywatnym). Babcia …u nas nie wchodzi w rachubę, jedna niepełnosprawna a moja mama pracuje, zreszta zajmowała się Misiem ale ciągle były spięcia :/, niania odpada , w ogóle nie brałam pod uwage obcej baby , sam na sam z moim dzieckiem, NIGDY!!Żłobek uważam ma same plusy, jest z dziećmi, szybciej sie rozwija, ( ja

  21. Kornelia Myśliwiec mówi:

    Ja nie wiem co zrobie . Mueszkam w małym mieście. Niestety nie ma tu żłobka ! Nawet jednego ! Sa przedszkola dla maluchów od lat 3,5-4 (prywatne i publiczne) ale strasznie trudno o miejsce !

    1. Anna Sławeta mówi:

      Opiekunka ewentualnie, w najgorszym wypadku?<br />Szkoda, ze tak mało jest placówek! I od tak późnego wieku…

  22. Anonymous mówi:

    U nas na tę chwilę nie musimy myśleć o tym co zrobić z Młodym bo ja z nim siedzę w domu, ale myślę że gdybym miała coś wybierać to byłby to żłobek, dokładnie z takich względów jak opisałaś. A mam pytanie trochę z innej beczki piszesz o różyczce, odrze nie szczepiłaś Karola? <br />Pozdrawiam

    1. Anna Sławeta mówi:

      Wiesz, źle mnie zrozumiałaś :)<br />My młodego z kilku mc opóźnieniem – ale szczepiliśmy.<br />Piszę o tych chorobach w sensie takim, ze wolę żeby wcześniej zaraził się tym w przedszkolu i wcześniej przeszedł choroby niż w latach późniejszych. Sama chorowałam na nie w wieku ponad 20 lat i kończyły się omdleniami lub szpitalem :(<br />Lekarze często i gęsto podkreślają, ze im osoba starsza tym

  23. Anonymous mówi:

    Ania a możesz jakieś butki masz na zbyciu? Wystaw na fb bo masz fajne rzeczy i z chęcią coś przygarnę 🙂

  24. Anonymous mówi:

    Opiekunka jest do dziecka, ma się z nim bawić, uczyć poznawać świat, troszczyć się o dziecko, no opiekować się ma nim. A obiad to sobie sami gotujmy 😛 My mamy sprawdzoną, poleconą opiekunkę. Do żłobka nie oddałabym chyba Małej, ale to zależy od wielu czynników. Na poznawanie się z innymi dziećmi przyjdzie czas w przedszkolu, teraz wystarczą jej te co są na placu zabaw i w najbliższej rodzinie.

  25. WYPRAWKA DLA PRZEDSZKOLAKA – Moda i Lifestyle Maluchów i Mam mówi:

    […] pytanie: co z dzieckiem?Babcia? Opiekunka? Żłobek/przedszkole? O tym pisałam już kiedyś -> TU. Sporo czasu minęło, a ja nieustannie podtrzymuję swoje stanowisko. Rok minął też od […]

  26. Ewelina mówi:

    Fajnie to podkreśliłaś z tymi plusami i minusami 🙂
    My chodzimy do państwowego żłobka na Struga i muszę przyznać, że na razie jestem zadowolona, pomimo tego, że jak na razie więcej nas nie ma niż jesteśmy z racji częstych infekcji. Grupy są na pewno większe niż w prywatnym, ale Panie sobie radzą :)Dyrekcja dba o budynek a także o wyposażenie sal. Wszystko jest bardzo schludne. Co do opinii też słyszałam różne. Ja póki co nie mam żadnych zastrzeżeń co do opieki. Widzę co mój młody wynosi, że żłobka i w większości są to same plusy.
    Co do opiekunki, to dla mnie ostateczność. I chyba na tą opcję bym się nie zdecydowała. Podobnie jak ty zaufanie obcej osobie było by ciężkie. Generalnie jestem na Nie 🙂
    Żłobek, mały tam poszedł aby aklimatyzować się z dzieciakami, choć generalnie nie ma z tym problemu. No i chcieliśmy odciążyć Babcię. Poza tym przebywanie w gronie rówieśników wpływa pozytywnie na rozwój malucha. Generalnie jestem na tak 🙂
    Babcia, wybawienie, i najbliższa rodzina, której jestem w stanie powierzyć dziecko. Choć nie powiem, mają swój schemat wychowania, nieraz troszkę inny niż rodziców. Ale staram się doceniać to co robią i dla kogo robią. Generalnie jestem na tak 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.